Strona główna » Blog » Folklor trzeba pielęgnować

Folklor trzeba pielęgnować

Rozmowa z Julianą Farbotko-Bytys, projektantką mody, twórczynią marki Farbotka

Jesteś bardziej etno czy bardziej modern?
Jestem dziewczyną nowoczesną, korzystam z technologii – nie mogę obejść się bez telefonu, laptopa i samochodu. Są narzędziami mojej pracy i bardzo pomagają w życiu. Etno natomiast to rodzaj pasji, źródło z którego czerpię inspiracje.

Czym są dla Ciebie korzenie? Kulturowe, narodowe, rodzinne… Inspiracją? Balastem, od którego należy się odciąć i przekroczyć granice?
Korzenie to droga w przeszłość, możesz ją obrać aby nauczyć się czegoś od przodków lub samego siebie. Przypominają mi kim jestem, skąd pochodzę. Bez powrotu do korzeni nie ma rozwoju, bo przyszłość istnieje w kontekście przeszłości. Jednak zbyt długie patrzenie wstecz może hamować. Dlatego trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć „stop” i szukać inspiracji także w innych miejscach.

Mówisz, że jesteś kontynuatorką rodzinnych tradycji?
Mówiąc o kontynuowaniu rodzinnych tradycji mam na myśli działalność moich rodziców, którzy zajmują się wykonywaniem wyrobów artystycznych ze szkła oraz ceramiki użytkowej. Stanowią dla mnie wzór jak można łączyć zawód z twórczą pasją.

Czerpiesz inspiracje z różnych kultur, skąd tak dobrze je znasz?
Jeśli coś jest dla mnie naprawdę interesujące, staram się poznać to dogłębnie. Pochodzę z Białorusi, dlatego rodzima sztuka jest mi najbliższa. Jednocześnie wpływ kultury rosyjskiej odcisnął piętno na mnie i moich rodakach, stąd mój sentyment do wzornictwa tego kraju. Gdy rozpoczęłam studia w Polsce, zapoznałam się także z jej folklorem, który jest również ciekawy.

Na ile pochodzenie, swego rodzaju wielokulturowość pomaga, a na ile przeszkadza?
Wielokulturowość pomaga, gdyż dzięki niej czuje się dużo bogatsza, w sensie pozamaterialnym. Poszerza horyzonty, sprawia że świat wydaje się bliższy. Może też stać się barierą, gdy spotykasz kogoś, kto uważa Cię za „obcego”, a nie za brata słowiańskiej krwi.

Mamy chyba wiele elementów wspólnych – kurki, kogutki, prawda? Co nas natomiast odróżnia, powiedzmy, ludową sztukę polską i białoruską?
Sztuka ludowa naszych nacji jest bardzo podobna, pełno w niej elementów roślinnych, zwierzęcych, dużo kolorów. Trudno się temu dziwić, mamy przecież podobny klimat, podobną florę i faunę. Wolę skupiać się na tych podobieństwach niż różnicach i po prostu łączyć fragmenty zaczerpnięte z różnych krajów.

Wydaje mi się, że akurat Twoje projekty są bardziej… radosne? Barwne? Na tle wielu innych produktów folk tchną optymizmem i radością życia. Sama jesteś optymistką?
Staram się dostrzegać jasne strony życia, bez tego trudno byłoby zabierać się za jakąkolwiek działalność twórczą. Folk to dla mnie nowa jakość, nie chcę by kojarzona była wyłącznie z „cepelią”, ale by ludzie docenili wartość tych pierwotnych wytworów sztuki. Przecież nie od razu wkroczyła ona na salony, wszystko zaczęło się „pod strzechą”, gdzie prości ludzie starali się stworzyć coś, co ubarwi zwykłą rzeczywistość.

Czy „dojrzeliśmy” już do mody i sztuki folk? Przez lata folklor traktowany był odrobinę po macoszemu, a sztuka folk kojarzyła się z masową produkcją pseudoludową?
Wspomniałam już o tym, jakie znaczenie ma dla mnie sztuka ludowa; moim marzeniem jest aby przeniknęła do zbiorowej świadomości jako cenna pamiątka, którą należy pielęgnować, a nie tylko jako relikt przeszłości. Dlatego też bawię się tą sztuką wplątując ją we współczesne formy. Jeśli społeczeństwo nadal nie jest gotowe na taki styl w modzie, to będę kontynuować moją ścieżkę, choćby produkty które oferuję miały pozostać niszowe.

Pomysł na projekt to wspomnienie z dzieciństwa czy obserwacja codzienności?
Projekt zaczyna się od luźnej myśli, jakiegoś skojarzenia lub wręcz przeciwnie – od kontrastu. Potem następuje bardziej żmudna część – zgranie wyobraźni z rzeczywistością, dopasowanie elementów, kolorów, materiałów. Tworzenie przynosi mi wiele radości i satysfakcji – myślę że widać to w moich projektach.

Czy całość, od idei do przewieszenia torebki na ramieniu, to dzieło Twoich rąk?
Torebki które znajdują się w mojej ofercie są projektowane przeze mnie, wszystko dokładnie planuję od kształtu, poprzez materiały, hafty, dodatki, na kolorystyce kończąc. Następnie w ścisłej współpracy z zaufanym zespołem dokonuje się fizyczne wykonanie projektu.

Fantastycznie wychodzi Ci łączenie tradycji z nowoczesnością, haftów, wzorów ze sztuki ludowej przeniesionych na tak nowoczesne dodatki, jak etui na komórkę czy laptopa. Jak udaje Ci się to wszystko połączyć w pasującą do siebie całość?
W swojej twórczości staram się wychodzić poza szeroko przyjęte schematy. Wychodzę z założenia że sztuka powinna mieć wymiar praktyczny, a nie tylko estetyczny. W ten sposób dużo łatwiej trafić do odbiorcy, jeśli może korzystać on z danego przedmiotu a nie tylko go podziwiać. Biorąc pod uwagę jak duże znaczenie ma w życiu człowieka nowoczesna technologia, postanowiłam połączyć te dwa jakże odległe bieguny. Niezwykle cieszą mnie te pierwsze sygnały, że jest to trafne posunięcie z mojej strony.

Na co dzień zakładasz swoją biżuterię, torebkę i folkową spódnicę czy raczej T-shirt z „sieciówki”?
Na co dzień nie noszę ubrań w stylu Etno, choć lubię dodatki z takimi elementami – jak właśnie torebki czy biżuterię. Zazwyczaj ubieram się wygodnie, lecz nie znoszę szablonów – wybieram ubrania oryginalne, podkreślające moją osobowość.

Jak Twoim zdaniem, ubierają się Polki? Jak to wygląda, dla porównania, na Białorusi? W krajach, które odwiedzasz?
Na ulicy widuję sporo dziewczyn, które noszą się z dużą klasą, ostrożnie eksperymentują z modą, dopasowując ją do swoich figur, kolorów… Jest też spora grupa kobiet, które podążają ślepo za nowymi trendami i efekt jest wręcz tragiczny. Na Białorusi młode dziewczyny noszą więcej krzykliwych kolorów, są odważne przy wyborze stroju.

Co oprócz mody i folkloru? Czym żyje, pasjonuje się Juliana?
Żyje pełnią życia! Na co dzień pracuję, dużo projektuję, prowadzę też warsztaty artystyczne dla osób zagrożonych wykluczeniem społecznym. Odprężenie daje mi kontakt z przyrodą jak chociażby zajmowanie się moim ogrodem czy spacery z ukochanym psem, a także sport – jazda na rowerze, pływanie. Ponadto czytuję najnowszą literaturę, natomiast telewizji nie oglądam w ogóle. W moim mieście współtworzyłam także grupę aktywnych kobiet – organizację zrzeszającą dziewczyny, które chcą od życia czegoś więcej niż nowych seriali…

Pozostaniesz przy torebkach? Tworzysz również biżuterie, przedmioty użytkowe… ?
Na razie pozostaję przy torebkach, lecz mam plany rozszerzenia swojej działalności. Myślę, że pomysłów nie zabraknie mi na najbliższych parę lat. Moje największe marzenie jest proste – robić w życiu to co kocham i potrafię, bo jak to mówią: „Rób to co kochasz – sukces przyjdzie sam”.

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć miłości i sukcesów! Dziękuję bardzo za rozmowę.

Rozmawiał: Andrzej Kwaśniewski

Zobacz również: kolekcja torebek marki Farbotka

[nggallery id=1809]

materiał ilustracyjny pochodzi z debiutanckiej sesji zdjęciowej Juliany Farbotko-Bytys

2018-03-14T10:31:41+00:0011 września 2011|Moda, Styl|