1393002448_kosmetyki_azjatek

Azjatyckie kosmetyki potrafią zdziałać cuda

Azjatki stawiają na pielęgnację skóry, a Europejki na tuszowanie niedoskonałości makijażem. Dlatego cera pierwszych wygląda młodo i atrakcyjnie, a drugich – jest zmęczona i szybciej się starzeje.  Nie bez znaczenia jest także  to, że wschodni producenci kosmetyków wykorzystują przede wszystkim naturalne składniki, które mają działanie odżywcze, nawilżające i regenerujące. Wśród nich śluz ślimaka, wyciąg z jadu żmii czy ekstrakt z jadu pszczelego. 
Azjatki codzienną pielęgnację skóry traktują niemal jak rytuał. Przeciętna Koreanka stosuje osiemnaście kosmetyków do twarzy, podczas gdy Europejka zaledwie cztery.

– Dziewczynki są uczone tego, jak należy dbać o swoją skórę, że oczyszczanie skóry jest niezmiernie ważne i że zdrowa skóra jest piękna sama w sobie i nie potrzebuje makijażu po to, żeby wydobyć to piękno. W Europie podejście  jest zupełnie inne. My wolimy jednak maskować  niż leczyć niedoskonałości, dlatego też europejski rynek kosmetyczny bazuje przede wszystkim na kosmetykach do makijażu, a w Korei 80 proc. rynku to są kosmetyki pielęgnacyjne – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle Agnieszka Bauer z firmy Beautikon.com.

Dobre nawyki to jedno, drugie to używanie skutecznych kosmetyków. Te, produkowane w Korei znacznie różnią się od tych, proponowanych przez europejskie koncerny. Mają wszechstronne działanie pielęgnacyjne i są oparte tylko na naturalnych składnikach.

– Lista składników w koreańskich kosmetykach jest strasznie długa. Mają bardzo dużo składników naturalnych, ale też składników egzotycznych, takich jak np. wydzielina ze śluzu ślimaka, ekstrakt z jadu węża, ekstrakt z gniazd jaskółczych czy np. ekstrakt z jadu pszczelego, które mają zbawienny wpływ na skórę –  dodaje Agnieszka Bauer.

Śluz ślimaka stanowi  bazę dla wielu kosmetyków. Koreańczycy  już dawno docenili jego właściwości i umiejętnie je wykorzystują.

– Cała historia zaczęła się tak naprawdę w Chile, gdzie hodowcy ślimaków zauważyli, że skóra ich rąk jest o wiele bardziej delikatna, jaśniejsza i o wiele szybciej się regeneruje w porównaniu do innych części ciała. To zapoczątkowało szereg badań nad śluzem ślimaka i do wykorzystania go w kosmetyce. Śluz ślimaka bardzo dobrze działa też na przebarwienia słoneczne – wyjaśnia kosmetyczka.

Składnikiem, który także ma zbawienny wpływ na skórę, jest wyciąg z jadu żmii.

– Działa jak naturalny botoks, ponieważ hamuje skurcze mięśniowe, czyli nie pozwala na pogłębianie się istniejących zmarszczek i zapobiega powstawaniu nowych. Po prostu wyciąg z jadu żmii daje efekt natychmiastowego liftingu – tłumaczy Agnieszka Bauer.